STOSUNKI Z ZAGRANICĄ
Zachodni obserwatorzy przyglądali się awansowi Gorbaczowa na stanowisko przywódcy państwa w marcu 1985 r. z ciekawością i niepokojem. Po całej galerii zgrzybiałych poprzedników, którym być może nic brakowało inicjatywy, ale zbyt krótko cieszyli się dobrym zdrowiem, żeby odcisnąć jakikolwiek ślad na polityce zagranicznej, Gorbaczow wydawał się pełen wigoru i dawał nadzieję, że będzie sprawował swój urząd przez dłuższy czas. Na wiosnę 1985 r. nic nie wskazywało na spowolnienie tempa wojny prowadzonej w Afganistanie; rząd zwielokrotnił wysiłki zmierzające do ostatecznego zwycięstwa nad mudżahedinami. W maju. z inicjatywy ZSRR. państwa należące do Układu Warszawskiego przedłużyły go na dalsze 30 lat. Podczas obchodów 40 rocznicy zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Europie, w przemówieniu wygłoszonym do radzieckiej armii, Gorbaczow wypowiedział nawet kilka słów uznania pod adresem Stalina. Obserwatorzy zastanawiali się zatem, co nowego przyniosły rządy Gorbaczowa? Na Zachodzie przywódcy najpoważniejszych rywalizujących z ZSRR państw - Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, podtrzymywali zdecydowanie twarde, krytyczne stanowisko. Prezydent Ronald Reagan rozpoczął drugą kadencję, a obywatele radzieccy pamiętali o jego potępieniu dla „imperium zła\". Prezydent USA nawiązał współpracę z premier Wielkiej Brytanii Margaret Tha-tcher, która odzyskała popularność dzięki militarnemu zwycięstwu nad Argentyną, odniesionemu trzy lata wcześniej podczas miniwojny o Falklandy.
